Monika Żmijewska


Wesele najwyższej próby. Teatr Malabar Hotel w lalkach


„Gazeta Wyborcza”, 19.12.2012


Na scenie Białostockiego Teatru Lalek gościnnie zagra w środę (19.12) Teatr Malabar Hotel. Tym razem znakomity teatr niezależny wziął na warsztat sztandarową polską sztukę - "Wesele". I wygrywa ją po mistrzowsku - z humorem, świetnie radząc sobie z młodopolską frazą, grając z lekkością, której wiele teatrów może im pozazdrościć. Chapeau bas!


Spektakl miał premierę we wtorkowy wieczór w Białostockim Teatrze Lalek. W środę wieczorem teatr w BTL zagra "Wesele" jeszcze raz (o godz. 18), a do repertuaru przedstawienie powróci w lutym i marcu (recenzja wkrótce). Już teraz możemy je jednak polecić gorąco. Widzowie dostają aktorstwo mistrzowskiej próby. Takie, które obywa się bez scenografii właściwie, wypełnia sobą całą scenę, która w jednej chwili zamienia się ona w roztańczoną wiejską chatę. Gromada z Teatr Malabar Hotel potrafi to znakomicie. I to przy minimum środków. Ich największym środkiem wyrazu jest głos, świetna choreografia. Jak zagrać "Wesele" z prostotą, uniwersalnie, bez przekombinowań, pozostając bardzo blisko dramatu, skupiając się na relacjach międzyludzkich - inni twórcy od TMH mogą się uczyć.


Spektakl wyreżyserowali Magdalena Czajkowska i Marcin Bartnikowski (oboje są autorami scenografii, a Bartnikowski również scenariusza). W spektaklu wykorzystano fragmenty "Akropolis" i "Wyzwolenia" Wyspiańskiego oraz "List" Lucjana Rydla do Elizy Orzeszkowej. Autorką muzyki jest Anna Świętochowska, lalek - Marcin Bikowski.



Anna Kopeć


Malabarskie wesele

„Kurier Poranny”, 3.01.2013

Godne wystawienie jednego z najważniejszych polskich dramatów narodowych to nie lada wyzwanie. Jak specyficzny język Młodej Polski oraz realia przełomu XIX i XX wieku oddać w pełni, przekazać w atrakcyjny, ale tez zrozumiały sposób? Patent na to znalazł niezależny Teatr Maiabar Hotel.


Niektórzy widzowie wciąż pamiętają niefortunną inscenizację "Wesela" w wykonaniu aktorów Teatru Dramatycznego. Zaledwie po kilku miesiącach sztuka ta wraca na białostocką scenę, ale z jakże odmiennym efektem. Uwspółcześniona wersja dramatu Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Bogusława Semotiuka była nudna i totalnie pozbawiona znaczenia. W absolutnej kontrze pozostaje realizacja Teatru Malabar Hotel. Okazuje się, że niezależna grupa teatralna znacznie lepiej niż teatr instytucjonalny potrafi przedstawić jeden z najbardziej znanych i reprezentacyjnych polskich dramatów.

Spektakl w reżyserii Magdaleny Czajkowskiej i Marcina Bartnikowskiego (autor scenariusza) to idealny dowód na to, że przy minimum środków specyficzną istotę dramatu Stanisława Wyspiańskiego można oddać w sposób pełny i niezwykle ciekawy. Wystarczy dobre aktorstwo, przemyślana choreografia, śpiew i paradoksalnie skromna scenografia i stosunkowo niewielka ilość aktorów.

By odnieść sukces do tego niezbędna jest energia i talent aktorów współpracujących z niezależną grupą (Marcin Bikowski, Marcin Bartnikowski, Katarzyna Grajlich, Magdalena Czajkowska, Agnieszka Baranowska) i zaproszonych do współpracy debiutujących studentów białostockiej Akademii Teatralnej (Natalia Sakowicz, Bartosz Budny, Małgorzata Krawczenko i Mateusz Trzmiel). Wszyscy doskonale kreują swoich bohaterów (niektórzy kilku niemal jednocześnie) pomysłowo wykorzystują lalki skonstruowane przez Marcina Bikowskiego. Każdy z nich zasługuje na ogromne brawa. Jedną z najciekawszych i najbardziej oryginalnie przedstawionych scen jest pojawienie się chochoła w izbie - to absolutny majstersztyk Natalii Sakowicz. Dialogów Racheli z Poetą słucha się z prawdziwym namaszczeniem.

Scena "Wesela" to niemal pusta przestrzeń, w której najistotniejsze są postacie ze sztuki, ich dylematy i wzajemne, nierzadko skomplikowane, relacje. To nie suto zastawiony stół czy skoczne zabawy weselników są najważniejsze. W tej historii to ruchy, gesty i dialogi bohaterów najlepiej obrazują ich osobowość i potrzeby. Pozostając bardzo blisko oryginałowi twórcy odczytali tekst na nowo. Nie oznacza to, że go spłycili czy pominęli ważne kwestie. Nie brakuje pytań o los i tożsamość Polaków, naszą gotowość do działania we wspólnej sprawie.

Realizacja Teatru Maiabar Hotel pokazuje to, co w tekście Stanisława Wyspiańskiego najistotniejsze: ten dramat wcale nie jest odległą historią, która dzieje się tylko na scenie, że można i należy opowiadać o nim dziś. Oto Polaków portret własny. Wcale nie jesteśmy mądrzy po żadnej szkodzie, że nasza mentalność jest skostniała i oderwana od aktualnych realiów.

Białostockie "Wesele" wzbogacają fragmenty "Akropolis" i "Wyzwolenia" Stanisława Wyspiańskiego oraz "List" Lucjana Rydla do Elizy Orzeszkowej. Melodyjną muzykę skomponowała Anna Świętochowska. Spektakl na deski Białostockiego Teatru Lalek wróci w lutym.